W niedzielę 25 czerwca wybrany został w Niemczech pierwszy landrat AfD. To jakiś przełom i na pewno szok dla berlińskiego establishmentu.
Landrat to odpowiednik polskiego starosty. To najniższy poziom władzy centralnej w Państwie. Jest ich w Niemczech 294, czyli mała elitarna grupa o wielkiej władzy w państwie. Tak zwane partie estblishmentu od dziesięciu lat robią wszystko aby uniemożliwić uczestnictwo AfD we władzy państwowej pomimo ,że jest ona w Landtagach i Bundestagu. To oczywiste niedemokratyczne ignorowanie wyborców głosujących na AfD. Dotychczas udawało się establishmentowi zjednoczonymi siłami uniemożliwić wybór kandydta AfD na tego czy innego burmistrza czy też jak kilka lat temu w Turyngii uniemożliwić wybór premiera rządu krajowego przy cichym poparciu AFD. Tam koszta uniemżliwienia kandydata popieranego przez AfD były duże . Premierem został postkomunista Rammelow, który nota bene rządzi Turyngią z nadania kanclerz Merkel do dzisiaj.
Nic dziwego że nowy Landrat z ramienia AfD został właśnie wybrany w Turyngii. Tam wpływy tej partii są bardzo duże. Jest ona najsilnieszą partią w tym regionie byłej NRD.
Dlaczego właśnie na terenie byłej NRD wpływy partii o programie populistycznym są takie silne?
Zdaniem angielskiego germanisty Jamesa Hawesa to konsekwencja tego , że w Niemczech Wschodnich , które on nazywa -za Maxem Weberem- terminem Ostelbien czyli tereny Na wschód od Łaby Niemcy nie są u siebie. To tereny zachodniosłowiańskie które od 12-ego wieku były systematycznie kolonializowane przez Niemców , którzy nigdy do końca nie wytępili tam Słowian. Były one kolonizowaane pod płaszczykiem chrystianizacji. Dlatego Niemcy mają tam skłonność do skupiania się przy wodzu który w wypadku ataku słowian ich obroni. Wprawdzie takie niebezpieczeństwo w praktyce dawno przestało istnieć ale postawy obronne wobec obcych czy innych pozostały. Niemcy na terenach wschodniego Nadłabia nie czują się zdaniem Hawesa u siebie. Coś w tym jest. Pierwszy raz z tego rodzajem analizy mentalności Niemców na terenach zamieszkanych przez mniejszość zachodniosłowiańską, tym razem mniejszość polską sptkałem się przed ponad 50ciu laty w książce Melchiora Wańkowicza „Na tropach Smętka” , reportażu z podróży kajakiem latem w latach trzydziestych po ówczesnych Prusach Wschodnich, gdy relacjonował on swoje spotkania z polskojęzycznymi Mazurami, dla których odkryciem było, że są Polakami.
Ale także Polacy nie mogą mieć sympatii dla AfD gdyż jest to partia podziwiająca Prusy i Bismarka za to , że zjednoczyli Niemcy.To że Prusy zjednoczyły Niemcy siłą, dławiąc ruchy demokratyczne, walcząc z socjaldemokracją czy mniejszościami w Niemczech, Polakami , Duńczykami, Francuzami , to że zawsze trzymały się z Rosją i okupowały dużą część Polski traktując ją jak kolonię niemiecką i ponoszą dużą część odpowiedzialności za rozbiory Polski jest AfD obojętne. Liczy się tylko . że Prusy zjednoczyły Niemcy.
Ale czy to takie wyjątkowe wśród wykształconej elity społeczeństwa niemieckiego, podziwiać Prusy? Bardzo wielu Niemców ma sentyment do Prus, utraconej prowincji, która wolą aliantów przestała po drugiej wojnie światowej istnieć a której tereny w większości przejęła Polska.
Kto zdecydował z poparciem Bundetsagu o przeniesieniu stolicy do Berlina ? AFD, czy kanclerz Kohl ? A przeniesienie stolicy do Berlina oznacza powrót do tradycji pruskiej państwowości niemieckiej i tradycji cesarstwa niemieckiego z jego zdominowaną przez Prusy mentalnością., państwa bez narodu i demokracji za to z silną administracją i automatyczną wrogością do Polski i Polaków. Dlatego od obecnej władzy niemieckiej, która działa w tradycji pruskiej nie możemy oczekiwać żadnego przełomu w sprawie odszkodowań dla Polaków i reparacji dla Polski za rabunek i zbrodnie dokonane podczas okupacji niemieckiej po przegrannej przez Polskę wojnie obronnej 1939-ego roku. Po ataku Rosji na Ukrainę przełom może nastąpił w stosunku państwa niemieckiego do Rosji ale na pewno nie nastąpił w stoskunku Niemiec do Polski. Polityczne przesunięcie Niemiec na Zachód wraz z dominacją opcji transatlantyckiej znalazło swój koniec wraz z przeniesieniem stolicy z Bonn do Berlina, czyli już ponad generację temu.
AfD stawia na ojczyznę, patriotyzm, tożsamość narodową. „Niemcy dla Niemców” a 12 lat hitleryzmu to zdaniem tej partii nic nie znaczący epizod w historii Niemiec. Tak najzwięźlej można opisać program AfD. Zdaniem germanisty z Oksfordu Jamesa Hawesa , autora książki „Shortest History of Germany” taki program zawsze znajdzie poparcie około 20% społeczeństwa. Ale prawdziwa demokracja, jeśli chce być demokracją musi sobie z tym poradzić bez sięgania po przemoc słowną i polityczną bez dyfamowania i kryminalizowania takiej partii. Z tym jest akurat w Niemczech ostatnio słabo. Stosunek władzy do AfD daje obserwatorom dużo do myślenia. Tutaj niemiecka władza egzyminu z demokracji nie zdała. Zdaniem Hawesa nie ma się co dziwić , że matecznikiem AfD są Niemcy Wschodnie , teren podbity i skolonizowany przez Niemcy. Gdzie Niemcy nie czują się pewnie. Tymczasem establishment Berliński demonizuje AfD i jej sukcesy i jest na najlepszej dodze do zdelegalizowania tej partii, która w aż tak wielu punktach różni się od oficjalnej linii polityki Niemiec. Po co walczyć o idee gdy można partię wrogą establishmentowi zdelegalizować ?
Równocześnie AFD jest przeciwna polityce „modernizacyjnej” establishmentu składającego się z partii rządzących i pozostałej parlamentarnej opozycji. Ta rzekoma modernizacja Niemiec prowadzi zdaniem AfD do rozbicia solidarności społecznej przez import cudzoziemców z całego świata od 2015 roku czy to pod pretekstem udzielania azylu czy też pod pretekstem braku rąk do pracy, który zagraża dobrobytowi Niemców. AfD uważa że Niemcy powinny zamknąć granice przed niekontrolowanym napływem obcych o których jej zdaniem władza bardziej dba niż o interesy normalnych Niemców. Tak samo AfD jest zdania że nie jest zadaniem Niemiec zbawiać świat przed kryzysem klimatycznym a bronić interesów ekonomicznych Niemiec. Spoleczeństwo Niemieckie też nie chce w dużej części niekontrolowanego napływu obcych z Afryki czy Azji do Niemiec, też nie chce ponosić kosztów radykalnej modernizacji systemów grzewczych czy pozyskiwania energii. I tak ostatnio AfD uzyskało według badań opinii społecznej większe poparcie od Zielonych i SPD. To tłumaczy również sukces polityka AfD w ubieganiu się o stanowisko landrata w Sonneberg w Turyngii.
Faktem jest że Niemcy o poglądach liberalno konserwatywnych nie mają na kogo głosować. CDU przestało za czasów kanclerz Merkel być partią prawicową , konserwatywną. Głosowanie na AfD jest nie tyle wyrazem poparcia dla tej partii ile rozczarowania do establishmentu który zamiast działać w interesie Niemców ratuje świat.
Z naszej polskiej perspektywy AfD na pewno nie chce naprawienia szkód i wyrównania strat które z ręki Niemców i ich państwa podczas okupacji niemieckiej przed ponad 80ciu laty poniosła Polska i Polacy.