Polacy i obecni wrogowie polskości

Być może patriotyzm jest grzechem. Być może miłość ojczyzny, czyli miłość do języka, przyrody ludzi,  którzy od „zawsze“ mieszkają „tutaj“ gdzie ja, jest grzechem. Tak jak jedzenie mięsa jest grzechem gdyż wymaga zabijania. A zabijanie zwierząt jest grzechem, który można wytłumaczyć koniecznością ale nie można go uczynić niebyłym. Grzech jest grzechem. Człowiek może tylko całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa i zostać wegetarianinem jeśli nie chce brać na siebie odpowiedzialności za zabijanie zwierząt . Dla nas patriotyzm to polskość. Nie chcemy i nie powinniśmy rezygnować z polskości. Mamy zrozumienie dla patriotów innych narodów. Dla np. Niemców czy Rosjan kochających swoją ojczyznę oraz dla innych narodów, które dopracowały się cywilizacji swoich języków. Mamy też zrozumienie dla ludzi którzy chcą się uwolnić od grzechu polskości, który wyssali z mlekiem polskojęzycznej matki. W końcu nie wybierali polskości. W kosmos polszczyzny zostali wrzuceni przez innych i nie są na szczęście dla nich i dla nas na ten kosmos skazani. Jeśli polskość jest grzechem to powinniśmy tylko wtedy ją spożywać gdy musimy.  Powinniśmy bezwzględnie unikać jej nadużywania, gdyż to jest niezdrowe. Ale raz w roku nie zaszkodzi zademonstrować że cieszymy się i jesteśmy dumni z bycia Polakami. I żaden prezydent stolicy Polaków nie powinien nam tego zabraniać.
Dlatego Panie Trzaskowski, prezydencie Warszawy:- Ręce precz od Marszu Niepodległości!
Tutaj demonstruje naród swoją radość z bycia Polakami. Nie jest to żadna akcja państwowa.Nie jest to żadna akcja chuligańska. To ponadpartyjna demonstracja patriotyzmu.
Chuligańskim wybrykiem jest pańska próba instrumentalizacji prawa aby marsz zakazać.
Nie możemy  większości mieszkańców Polski zakazać demonstrowania tego że cieszą się z tego że są Polakami. Jest to tak samo absurdalne jak domagać się od wszystkich aby stali się wegetarianami choć może większości wyszło by to na zdrowie, lub jak zawracanie zmienionej przez prezydenta Warszawy w kloakę Wisły kijem.

Czy polskość jest grzechem?
Gdy przyjrzeć się z jaką zajadłością wręcz quasi sekciarską furią nasi polskojęzyczni przeciwnicy polityczni skupieni wokół PO zwalczają państwo polskie i polskość można odnieść wrażenie że tak. Z podobną furią walczą z patriotyzmem niemieckim „postępowcy” z CDU czy z partii Zielonych.
Nigdy nie zapomnę jak podczas   imprezy powyborczej w centrali CDU w Berlinie przed czterema laty gdy CDU wygrała wybory kanclerz Angela  Merkel na oczach świata  z niesmakiem rzuciła do kąta flagę niemiecką którą podał jej jeden z ówczesnych ministrów, Hermann Grohe, CSU. Można to do dzisiaj obejrzeć na YT. Tak mógłby postąpić z flagą polską jakiś z peowców gdyby ci umieli wygrywać wybory do sejmu. Z podobną odrazą reagują na niemieckość Zieloni w Niemczech. CDU zapłaciła za to że została przez Merkel wyprowadzona na bezdroża „postępu” utratą popularności wśród swojego elektoratu a więc utratą władzy.  Lewicujący postepowcy w szeregach CDU w Niemczech będą przecież głosować na Zielonych albo SPD a nie na CDU/CSU.I tak się stało. Dla polskojęzycznych „Postępowców“ jest więc chyba patriotyzm jednym z politycznych grzechów głównych a patriota to po prostu faszysta, który jeszcze nie wie o tym kim jest naprawdę.

Was also tun , jak pytają nasi niemieccy sąsiedzi. Cóż więc możemy zrobić?.
Odpowiedź znajdujemy u szesnastowiecznegopolskiego poety mistycznego:

„Pokój szczęśliwość, ale bojowanie
byt nasz podniebny on srogi ciemności
hetman i świata łakome marności
o nasze pilno czynią zepsowanie“

A więc musimy z naszymi przeciwnikami  walczyć. To nasz los. Jeśli nie chcemy ponosić ran nie wolno nam wyciągać miecza z pochwy. Poeta wie, że my, ludzie kulury rycerskiej sięgniemy po broń a przynajmniej po pióro w obronie polskości.
Poeta daje nam jednak bardziej konkretną odpowiedź jak mamy walczyć.
Na pytanie:
„ Cóż będę czynił w tak straszliwym boju
wątły niebaczny rozdwojony w sobie?“

Wskazuje on na bastion naszej wiary.
Naszym oparciem jest nasza wiara. W walce z polskojęzycznymi wrogami nie wolno nam kierować się nienawiścią i nie wolno nam życzyć naszym polskojęzycznym wrogom zła. Jesteśmy chrześcijanami i powinna nami kierować wiara w Boga i miłość do naszych adwersarzy:
„Królu powszechny, prawdziwy pokoju
Zbawienia mego jest nadzieja w Tobie
Ty mnie przy sobie postaw a przezpiecznie
Będę wojował i wygram statecznie.“
-odpowiada przed 440-tu laty  na zadane pytanie poeta.

Nie wolno nam nienawidzić naszych wrogów i stosować wobec nich mowy nienawiści.
To są ludzie tak jak my i także oni  zasługują na głęboki szacunek dla życia. Oni po prostu dali się uwieść bajkopisarzom z Nowego Yorku, Kalifoni czy z Moskwy i wierzą w ich bajki o świecie ponadnarodowym  , w którym lepiej zadba się o dobro wszystkich, niż w cywilizacjach narodowych. Na drodze do osiągnięcia tego świata wszystkie świństwa są oczywiście dozwolone, gdyż cel uświęca środki. To jest w skrócie  filozofia lewicowych postępowców.

My wiemy jednak od czasów Chrystusa że tylko miłość zwycięża. Od czasów Alberta Schweitzera nasza miłość i szacunek obejmuje także zwierzęta, od czasów  Nürnberger Gesetze, które pozbawiły niemieckojęzycznych żydów praw obywatlelskich i możliwości pracowania językiem wiemy że niszczenie fizyczne  wrogów tego samego języka nie prowadzi do celu. Prowadzi najwyżej do holocaustu i obozów koncentracyjnych. Od czasów  powszechnej antykoncepcji objęliśmy naszą ochroną także ludzi nienarodzonych a poczętych.Od czasu genderyzmu musimy objąć lepszą ochroną nasz język. Dlatego nie wolno nam nawet myśleć o siłowym rozwiązaniu problemu naszych polskojęzcznych przeciwników.

Nikt jednak nie powiedział że nie możemy się bronić. Możemy na przykład zmodernizować nasz kodeks wykroczeń tak aby zaczął dostrzegać wykroczenia nie znane jeszcze w okresie w którym został napisany a obecnie, w czasach wojny hybrydowej powszechnie stosowane przez naszych przeciwników w walce politycznej  i  konsekwetnie karać ludzi , których nazywamy „obozem Targowicy” za szkodzenie Polsce i Polakom, którzy obecnie ukrywają się za parawanem wolności słowa. Bez zmiany ustaw nie mamy narzędzi umożliwiających cywilizowane dyscyplinowanie polskojęzycznych ludzi naruszających nasze prawa.
Skoro mamy większość w sejmie wykorzystajmy ją dla dobra Polski, Polaków i ludzi polskojęzycznych, którym pokażemy czego nie będziemy dłużej tolerować.

Wyobraźmy sobie , że za działania przeciwko państwu , językowi i  narodowi polskiemu  reprezentowanemu przez większość konserwatywną np. za głosowanie na szkodę Polski posłowie z Parlamentu europejskiego musieli by płacić mandaty w wysokości  np  90 stawek dziennych  ich dochodów. Ciekawe czy pan Radosław Sikorski i inni plótłby co mu ślina na język przyniesie na temat Polski. Wyobraźmy sobie , że zaangażowane po stronie wrogów Polski finansowane z zagranicy pośrednio lub bezpośrednio stowarzyszenia  pozarządowe musiałyby płacić mandaty za  szkodliwe dla Polski i Polaków wystąpienia ich członków. Wyobraźmy sobie że autorzy, którzy w ferworze walki o politykę historyczną czynią Polaków współodpowiedzialnymi za holokaust musieliby ponosić odpowiedzialność za ich kłamliwe i tendencyjnie antypolskie  książki. Wiele działań i wypowiedzi polskojęzycznej antypaństwowej opozycji szokuje. Dawniej uznano by je za zdradę narodową jednak dzisiaj  nie ma przepisów w kodeksie karnym ani w kodeksie wykroczeń aby  je penalizować. Dzisiaj to wyraz wolności słowa. Nasze przepisy karne nie uwzględniają po prostu  tego , że świat się zmienił.

Musimy więc dokończyć reformy sądów i wprowadzić nowy rodzaj przestępstw i wykroczeń przeciwko państwu i polskości. Być może przydała by się nowa instytucja  wybieralnych przez wyborców sędziów pokoju , którzy mogliby rozstrzygać  sprawy o wykroczenia niezależnie od ich wartości? Być może skarżący powinni mieć prawo do „forum shopping” aby mogli wybrać sobie  siedzibę sądu tam  gdzie wyroki  ferują sędziowie patrioci?.

Nie jesteśmy więc bezbronni i nie musimy stosować metod naruszających  naszą etykę i wiarę walcząc z ludźmi opluwającymi  naszą wiarę, naszą ojczyznę,nasz język i nas.

Obecnie, przez bezczynność naszej  patriotycznej przecież władzy rozjuszamy naszych przeciwników, którzy w naszym języku  opluwają Polskę i patriotów.  Czują się oni  za tarczą  opanowanej przez „postępowców” EU bezkarni. Tymczasem ludzie mówiący naszym językiem  nie muszą mieć naszych poglądów czy naszej wiary jeśli  nas obrażają czy nam szkodzą powini w cywilizowany sposób zostać doprowadzeni do porządku.

Jak wiele wartościowych dzieł sztuki i literatury stworzonych zostało pzez polskojęzycznych ludzi opisanych w wydanej przez wydawnictwo Fronda książce „Resortowe dzieci” Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza nie wspominając nawet o genialnych wierszach Juliana Tuwima, Leśmiana czy prozie Bruno Szulca. No i co, że byli oni żydami, czy członkami innych polskojęzycznych mniejszości? Idąc swoją drogą nie powinniśmy stosować rozwiązań siłowych wobec innych naszego Języka co nie oznacza że nie powinniśmy w ogóle reagować na ich wybryki.