Państwo bez mandatu.
Jak władza premiera Tuska stała się substytutem samej siebie
Władza Donalda Tuska funkcjonuje dziś w Polsce proceduralnie, ale coraz słabiej ustrojowo. To nie jest kwestia sympatii politycznych. To jest klasyczny kryzys legitymizacji, dokładnie taki, jaki opisała teoria państwa.
Hannah Arendt pisała:
„Power springs from the people and remains in existence only so long as the people keep together.”
(On Revolution, 1963)
Jeżeli społeczeństwo przestaje wierzyć, że władza je reprezentuje – władza przestaje istnieć w sensie ustrojowym. Zostaje tylko aparat.
I dokładnie to dziś widzimy.
Legalność zamiast legitymizacji – przykład mediów publicznych
Jedną z pierwszych decyzji rządu 13 grudnia 2003 roku było siłowe przejęcie mediów publicznych poprzez uchwałę Sejmu i działania właścicielskie Skarbu Państwa, z pominięciem jednoznacznej ścieżki ustawowej.
Z pominięciem włączenia w budowanie mediów publicznych opozycji parlamentarnej. Można to tłumaczyć „naprawą państwa”, ale w sensie ustrojowym jest to użycie procedury do przejęcia narracji.
Carl Schmitt pisał bez złudzeń:
„Legality can be used to destroy legitimacy.”
(Legality and Legitimacy, 1932)
Gdy władza zaczyna od przejęcia przekazu, a nie od odbudowy zaufania – nie buduje legitymacji, tylko zarządza obrazem.
To jest substytut władzy.
Prokuratura i selektywność prawa
Kolejny przykład: zmiany personalne w prokuraturze, służbach i instytucjach ścigania, przeprowadzane szybko, często bez realnej debaty, z wyraźnym kluczem politycznym.
Zamiast odbudowy niezależności – mamy wymianę jednej lojalności na inną z całkowitym ignorowaniem prawa i poszukiwania kompromisu
Max Weber pisał:
„Every domination requires belief in its legitimacy.”
(Economy and Society, 1922)
Gdy obywatel widzi, że prawo działa selektywnie, nie wierzy w państwo.
A bez wiary nie ma władzy – jest tylko administracja za pensję.
Selektywna praworządność jako narzędzie polityczne
Rząd Tuska bardzo chętnie używa języka „praworządności”, ale stosuje go wybiórczo.
Jedne naruszenia są nagłaśniane, inne ignorowane – zależnie od tego, kogo dotyczą. Swoich się chroni za wszelką cenę.
To dokładnie ten mechanizm, który Kim Lane Scheppele nazywa autorytarnym legalizmem:
prawo jako narzędzie władzy, nie jako bariera ograniczająca jej zasięg..
Efekt?
Obywatel nie widzi sprawiedliwości.
Widzi politykę w todze.
To niszczy legitymizację szybciej niż jakikolwiek kryzys gospodarczy.
Narracja „11 milionów” i zawłaszczenie mandatu
Rząd i jego zaplecze medialne nieustannie powtarzają narrację o „11 milionach wyborców”, którzy rzekomo go wybrali.
To jest manipulacja retoryczna, nie fakt ustrojowy.
Ogromna część społeczeństwa głosowała:
- przeciw PiS a nie za koalicją
- ze strachu,
- z frustracji,
- bez poparcia dla programu PO wierząc, jak się okazało nie w program działania ale w kłamstwa i puste obietnice. „Obiecać można wszystko”. Społeczeństwo po prostu uwierzyło w większą sprawczość rządu koalicji obywatelskiej i dziś po dwóch latach tej władzy wie już że zostało srodze rozczarowane.
- Nie wolno zapominać że wybory do sejmu w 2023 wygrało PiS.
Ten głos wyborców przeciw PiS został zawłaszczony politycznie. Ale prześladowanie polityków PiS to jeszcze nie jest program naprawy czy rozwoju Rzeczypospolitej.
Marginalizacja krytyki i moralne etykietowanie
Każda poważna krytyka władzy Tuska jest dziś przez media prorządowe
- nazywana „ mową nienawiści”,
- „zagrożeniem dla demokracji”,
- „ruską narracją” albo „ekstremizmem”.
To nie jest debata.
To jest dyscyplinowanie społeczeństwa językiem zarzutów moralnych
Walter Lippmann nazwał to wprost:
The manufacture of consent is capable of great refinements.”
(Public Opinion, 1922)
Gdy władza musi produkować zgodę – to znaczy, że już tej zgody nie ma.
Oligarchizacja władzy – decyzje zapadają w wąskim kręgu
Obsadzanie spółek Skarbu Państwa, instytucji, agend rządowych – po linii partyjnej.
Zamknięty obieg decyzji.
Wąska grupa decyzyjna.
Robert Michels pisał:
„Who says organization, says oligarchy.”
(Political Parties, 1911)
To nie jest patologia.
To jest niedobry mechanizm.
I właśnie dlatego demokracje degenerują się w oligarchie partyjne. Władzę i stanowiska od ministrów do posłów koalicji rządzącej w rzeczywistości rozdysponowało czterech ludzi kierujących partiami tej koalicji a nie 11 milionów wyborców.
I w końcu Najważniejsze:
Władza, która traci legitymizację, nie traci jej w sondażach – traci ją w sensie istnienia.
I jeszcze raz Hannah Arendt:
„Violence can destroy power; it is utterly incapable of creating it.”
(On Violence, 1970)
To znaczy:
jeśli władza musi się podpierać:
- aparatem,
- propagandą,
- etykietowaniem,
- selektywnym prawem,
to znaczy, że już nie rządzi – tylko zarządza.
Jak wiemy z przeszłości taka władza może się utrzymać nawet pół wieku. Jak przywieziona na ruskich czołgach władza PZPR.
Konkluzja
Donald Tusk może mieć większość.
Może mieć media.
Może mieć instytucje.
Ale nie ma tego, co w teorii państwa jest warunkiem istnienia władzy: legitymizacji. Co nie oznacza, że aparat tej władzy bez legitymizacji nie może trwać nawet 50 lat i sabotować rozwój Polski, gdyż jak wiemy społeczeństwa rzadko mają okazję aby pokojowo pozbyć się władzy pozbawionej poparcia społecznego większości społeczeństwa.
Ale władza bez legitymizacji jest tylko substytutem władzy i organizuje państwo z dykty wedle cynicznej maksymy, że “ Rząd się wyżywi.“
Historia zna ten stan bardzo dobrze.
I zawsze kończy się tak samo.
I. KOLEJNE ( nie wszystkie) KONKRETNE DECYZJE RZĄDU TUSKA (2023–2025)
1. Zamrożenie / opóźnianie CPK i dużych projektów infrastrukturalnych
Decyzja o „audytach” i faktycznym zamrożeniu Centralnego Portu Komunikacyjnego na wiele miesięcy, przy jednoczesnym wysyłaniu sygnałów, że projekt był „megalomanią PiS”.
Ustrojowo to nie jest neutralne.
To jest demonstracja zerwania ciągłości państwa i zabrania Polakom perspektywy na dobrą przyszłość.
Dla obywatela sygnał jest prosty:
państwo nie jest trwałe, jest partyjne i sezonowe.
To niszczy zaufanie szybciej niż jakakolwiek inflacja.
2. Polityka energetyczna – wycofywanie się z atomu jako priorytetu
Formalnie rząd deklaruje kontynuację, ale:
- spowolnienie decyzji,
- brak jasnych harmonogramów,
- niejednoznaczne sygnały do partnerów.
- Droga energia dla przemysłu, inwestorów i społeczeństwa
W kontekście wojny na Wschodzie to jest strategiczne samobójstwo.
Dla społeczeństwa:
władza nie daje poczucia bezpieczeństwa – a to jest podstawowa funkcja państwa.
3. Edukacja – zmiany programowe bez szerokiej debaty społecznej
Szybkie decyzje dotyczące:
- zmarginalizowania religii w szkołach,
- zmienienia podstaw programowych,
- ograniczenia roli historii i WOS,
przeprowadzane administracyjnie, bez realnych konsultacji.
Efekt:
- ponad połowa społeczeństwa czuje się ideologicznie wypchnięta ze szkoły swoich dzieci.
To klasyczny przykład tego, co Habermas nazywa:
„kolonizacją świata życia przez system”
czyli: administracja wchodzi w przestrzeń tożsamości.
To zawsze rodzi kryzys legitymizacji.
4. Polityka migracyjna i relacje z UE
Z jednej strony twarda retoryka „ochrony granic”,
z drugiej – pełna akceptacja mechanizmów relokacyjnych UE i próby ich instalacji w terenie bez uczciwej debaty z obywatelami.
To tworzy dysonans poznawczy i obawę o przyszłość.
- co się mówi – jedno,
- co się podpisuje – drugie.
Dla społeczeństwa to wygląda jak:
zarządzanie nami, a nie reprezentowanie nas.
To zabija zaufanie.
5. Obsadzanie spółek Skarbu Państwa
Po zmianie władzy:
- masowe wymiany zarządów i rad nadzorczych.
- klucz partyjny,
- ludzie „swoi” w miejsce „tamtych”.
Można tłumaczyć „odpisowszczeniem”.
Ale ustrojowo:
to jest dokładnie ten sam mechanizm oligarchizacji , który powinien być zniszczony a nie obsadzony własnym personelem.
Dla obywatela:
nic się nie zmieniło – zmieniły się nazwiska.
To nie buduje legitymizacji.
6. Polityka zagraniczna – pełna wasalizacja narracyjna wobec Berlina i Brukseli
Zmiana tonu:
- z asertywnego na serwilistyczny,
- z podmiotowego na reaktywny.
Władza, która nie artykułuje interesu narodowego,
tylko „dostosowuje się” –
traci legitymację w oczach własnych obywateli.
Bo rząd istnieje po to, by reprezentować wspólnotę, i zabiegać o jej dobro a nie by być dobrze widziany przez Berlin czy Brukselę. Dlatego: Po pierwsze Polska. Po pierwsze Polacy hasło prezydenta Polski Karola Nawrockiego przemawia do Polek i Polaków.
7. Marginalizacja prezydenta i konflikt instytucjonalny
Zamiast budowania równowagi między dwoma organami władzy wykonawczej w istniejących warunkach dyktowanych przez konstytucję Polski
- stała eskalacja napięć ze strony rządu
- narracja „blokowania”,
- przerzucanie odpowiedzialności.
Efekt:
obywatel widzi chaos władzy.
A chaos władzy = spadek autorytetu państwa.
II. CO TO OZNACZA W LOGICE KRYZYSU LEGITYMIZACJI
Z perspektywy teorii państwa dzieje się dokładnie to, co opisał Habermas:
„The system then relies on substitutes for legitimacy.”
Czyli:
- zamiast realnej zgody → narracja,
- zamiast reprezentacji → komunikat,
- zamiast zaufania → moralny nacisk.
To jest moment, w którym:
władza przestaje być wyrazem woli społeczeństwa, a staje się aparatem zarządzania społeczeństwem.
To jest ustrojowo bardzo niebezpieczne.
Bo takie systemy:
- mogą trwać długo,
- ale wewnętrznie nie mają nic do zaoferowania poza słowami bez pokrycia.
I w pewnym momencie pękają gwałtownie.
Historia jest tu bezlitosna.
III. JAK Z TEGO WYJŚĆ – TAK, ŻEBY BYŁO LEPIEJ DLA POLAKÓW
I teraz najważniejsze: wyjście.
Nie emocjonalne.
Nie rewolucyjne.
Ustrojowe.
1. Odbudowa realnej reprezentacji – a nie narracji
To znaczy:
- koniec z retoryką „11 milionów” jako pałką przeciwko wyborcom popierającym opozycję o mającymi inną wizję przyszłości niż aktualnie rządzący.
- uznanie, że społeczeństwo jest podzielone i że władza musi objąć swoją troską całe podzielone społeczeństwo
- prowadzenie polityki inkluzywnej, a nie moralizatorskiej, która wyklucza opozycję antyrządową ze wspólnoty.
Bez tego nie ma legitymizacji.
2. Odpartyjnienie instytucji – naprawdę, nie deklaratywnie
Prokuratura, media publiczne, spółki SP muszą działać dla dobra Polski a nie partii, które mają większość w Sejmie.
Może wszystkie decyzje dotyczące wyboru rządu, resortów siłowych, środków masowego przekazu, opieki zdrowotnej , szkolnictwa obsadzania stanowisk w przedsiębiorstwach ważnych strategicznie powinny zapadać w sejmie w ciągu najbliższych 30 tu lat większością 65% ?
- konkursy,
- kadencyjność,
- jawność.
Nie „nasi zamiast tamtych”, tylko:
państwowi zamiast partyjnych.
To jest warunek odbudowy zaufania.
3. Prawdziwy dialog społeczny, nie konsultacje fasadowe
Edukacja, migracja, energetyka, służba zdrowia, wojsko i służby
- debaty,
- panele obywatelskie,
- realne korekty.
Nie decyzja → komunikat → oburzenie → gaszenie pożarów
Tylko:
rozmowa → decyzja → odpowiedzialność.
4. Przywrócenie ciągłości państwa
CPK, atom, wojsko, służby, infrastruktura:
państwo nie może być kasowane co 4 lata.
To musi być ponadpartyjne minimum strategiczne.
Inaczej:
- inwestor nie wierzy,
- obywatel nie wierzy,
- sojusznik nie wierzy.
5. Zmiana języka władzy
To jest kluczowe.
Dopóki władza:
- stygmatyzuje,
- moralizuje,
- delegitymizuje krytyków,
dopóty:
sama delegitymizuje siebie.
Arendt pisała jasno:
władza istnieje tylko tam, gdzie jest wspólnota.
Nie ma wspólnoty bez szacunku.
IV. ZDANIE, KTÓRE WARTO ZAPAMIĘTAĆ
Państwo nie rozpada się wtedy, gdy ludzie je krytykują.
Państwo rozpada się wtedy, gdy ludzie przestają je uważać za swoje.
I dokładnie do tego dziś zmierza wielkimi krokami rząd Donalda Tuska
Teraz powiem Ci wprost, bez dyplomacji
To, co robię to nie jest zwykła publicystyka.Nie jestem ani za PO ani za PiS.
To jest myślenie ustrojowe i propaństwowe
I to jest realnie groźne dla każdej władzy, bo nie atakuje ludzi –
atakuje fundament, chorą strukturę.
Kryzys legitymacji vs. legalność proceduralna — refleksja nad Polską i nad współczesną polityką światową
W dyskusji o władzy nie możemy mylić legalności proceduralnej z legitymizacją społeczną i moralną. System polityczny, który formalnie wygrał wybory, nie musi w praktyce reprezentować społeczeństwa ani przestrzegać zasad państwa prawa. Gdy władza systemowo narusza wolności obywatelskie, instytucjonalizuje propagandę i marginalizuje opozycję — traci legitymację ustrojową, nawet jeśli formalnie działa w ramach niektórych procedur obsadzając np. stanowiska rządowe czy kontrolując resorty siłowe próbując zdobyć kontrolę nad instytucjami , których jeszcze nien udało się jej opanować.
To fundamentalne rozróżnienie jest znane klasycznej teorii państwa: legitymizacja nie bierze się tylko z procedur — bierze się z wiary obywateli, że władza realnie reprezentuje ich interesy i szanuje prawa.Już ponad połowa wyborców dzisiaj w Polsce w to nie wierzy.
W Polsce, pod rządami obecnego obozu politycznego, obserwujemy coraz głębszy kryzys legitymacji. Strategia oparta na emocjonalnym marketingu politycznym, systemowym kontrolowaniu przekazu w telewizji prorządowej i prasie kontrolowanej przez zagraniczny kapitał i marginalizowaniu krytyki opozycji sprawia, że wiele grup społecznych nie widzi w rządzących swoich przedstawicieli — lecz urzędników działających wyłączmie w imieniu własnego aparatu. To zjawisko łatwo jest przeoczyć, jeśli analizujemy wyłącznie wyniki wyborów.
Jednak to nie tylko polski problem. Niedawne wydarzenia w Wenezueli pokazują, jak krucha może stać się legitymacja władzy także na arenie międzynarodowej.
W pierwszych dniach stycznia 2026 r. Stany Zjednoczone przeprowadziły szeroko zakrojoną operację wojskową w stolicy Wenezueli, Caracas, w wyniku której został schwytany nie uznawany ani przez USA ani przez Unię Europejską prezydent Wenezueli Nicolás Maduro i przewieziony do USA w celu postawienia go przed sądem federalnym w Nowym Jorku. To wydarzenie wywołało globalną debatę o granicach prawa międzynarodowego, suwerenności państw i charakterze interwencji zbrojnych. Wikipedia+1
Z punktu widzenia prawa międzynarodowego , masowe użycie siły w innym kraju, nawet wobec nieuznawanego przywódcy oskarżonego o nadużycia, rodzi fundamentalne pytania o reguły międzynarodowe i uzasadnienie moralne takiego działania. Krytycy wskazują, że operacja ta naruszała normy międzynarodowe dotyczące suwerenności państw, a także mogła przyczynić się do ofiar wśród cywilów i personelu wojskowego. Reuters+1
W kontekście Wenezueli mówi się dziś o tym, że nawet wobec rzeczywiście autorytarnego nie szanującego praw narodu przywódcy, respektowanie prawa międzynarodowego, procedur i prawa do samodecydowania narodu nie może zostać zastąpione przemocą. Kryzys ten pokazuje jednak także , że legitymizacja władzy musi opierać się na zasadach, które wykraczają poza dowolne decyzje – czy to wewnętrzne, czy międzynarodowe jeśli nie chce się być narażonym na los dyktatora Wenezueli. Z drugiej strony nie wiadomo wcale , czy USA uda się przywrócić rządy prawa i demokracji i polepszyć los społeczeństwa Wenezueli po usunięciu dyktatora z Caracas.
To samo dotyczy Polski: kryzys legitymizacji władzy jest realny, nawet jeśli proceduralnie rząd Polski znajduje się u steru w wyniku wyborów, które zostały uznane za legalne.
Nie można bez ryzyka poważnych konsekwencji ignorować większości społeczeństwa w kraju w którym ma się władzę. W demokracjach dojrzałych legitymacja nie bierze się z retoryki strachu czy politycznego marketingu, lecz z głębokiego i świadomego poparcia społeczeństwa. Gdy to poparcie zanika – zaczyna działać efekt, który klasyczna teoria opisała jako substytut władzy zamiast jej samej. Ale nie tylko w Polsce rządzi obecnie władza bez poparcia większości społeczeństwa, która stosuje wobec opozycji metody wykluczenia, lekceważy wolność słowa i wolę wyborców, wystarczy wspomnieć Republikę Federalną i stosunek niemieckiego establishmentu do partii AFD, która jest dyfamowana przez obóz rządowy i telewizję publiczną pomimo , że jest największą partią opozycyjną z poparciem większym niż 25 % wyborców.
Pamiętajmy o tym, komentując rzeczywistość polityczną:
legalność proceduralna nie wystarcza, jeśli brak jest legitymizacji społecznej i szacunku dla praw obywatelskich. Dopóki fundament ten jest podważany — i w Polsce, i globalnie — debata o władzy nie może sprowadzać się do retoryki wyborczej. Musi dotykać samych podstaw państwa prawa i reprezentacji. Nie wolno też zapominać że USA nadal, albo znowu, uważa się za światowego gwaranta wolności słowa i praw obywatelskich na co wskazuje ostatnia interwencja w Wenezueli. Zaden dyktator, czy kryptodyktator po wydarzeniach w Caracas nie może czuć się bezpiecznym w swoim kraju.
