Antypolonizm dzisiaj

 

Ostatnio znowu pojawia się dużo tekstów antypolskich, które próbują zmniejszyć odpowiedzialność Niemców za zbrodnie ludobójstwa podczas II wojny światowej na Polakach, ludziach wiary mojżeszowej i innych grupach ofiar i przerzucić część winy na Polaków.

I tak izraelski instytut rządowy Yad Vashem puścił w świat kłamstwo jakoby to państwo Polskie jako pierwsze w historii w listopadzie 1939 roku zmusiło żydów do noszenia opasek identyfikujących ich jako żydów.

A przeciez wszyscy wiedzą, że Generalne Gubernatorstwo (GG) było kolonią niemiecką zarządzaną przez Niemców. Ale ci którzy nie wiedzą przeczytają to kłamstwo i dowiedzą się z niego od izraelskiego instytutu , że Polacy jeszcze przed Niemcami wdrożyli system publicznej samoidentyfikacji żydów. Zaraz pojawili się usłużni komentatorzy jak osławiony polakożerca Jan Grabowski, profesor z uniwersytetu w Smorgonii który za niemieckie pieniądze na łamach żydowskiego portalu z Berlina udowadniał , że Polacy są chorzy na nienawiść do żydów.

W Niemczech tymczasem miał odbyć się wieczór autorski niejakiego Grzegorza Rossolińskiego-Liebe który w budynku fundacji i muzeum Topografia Terroru w centrum Berlina miał przedstawić swoją książkę „Polnische Bürgermeister und holocaust“ czyli „Polscy burmistrzowie i holokaust“ . Impreza została odwołana, żeby nie zakłócić niemiecko-polskich konsutacji międzyrządowych, kóre miały się odbyć kilka dni później.Topografia Terroru  urządziła w samym centrum Berlina wystawę na której od dziesięcioleci  pokazuje rozwój  terroru w III Rzeszy pomijając całkowicie temat przygotowanego  właśnie tutaj ludobójstwa na Polakach i fakt , że to właśnie w centrali RSHA wymyślono i wdrożono wykonanie prawie całej zbrodni  holokaustu na terenach Polski. I to właśnie ta instytucja gotowa jest promować antypolskich pseudonaukowców. Nic dziwnego. To oficjalna polityka historyczna współczesnych Niemiec i niewiele wskazuje na to aby miało się to szybko zmienić.

  Książka wydana za pieniądze niemieckich fundacji zarzuca Polakom i polskim burmistrzom masowy współudział w holokauście.

Tymczasem zarówno Polacy jak i burmistrzowie na terenie GG byli polskojęzycznymi, pozbawionymi praw obywatelskich poddanymi imperium niemieckiego nazywanego Trzecią Rzeszą na podbitych polskich  terenach. Dzisiaj nazwalibyśmy ich „lokalnymi siłami pomocniczymi” po niemiecku „lokale Hilfskräfte“ i każde imperium korzysta z takiej pomocy ludzi lokalnych na terenach podbitych. Wystaczy przypomnieć Hindusów w Indiach pod panowaniem Anglików, czy Afganów pracujących całkiem niedawno dla Bundeswehry podczas wojny w Afganistanie. Praca dla firmy przejętej przez nowego zarządzającego to jeszcze nie jest kolaboracja a każdy ma prawo polepszyć swoje bezpieczeństwo i zarabiać na życie.
Ale jest różnica wdrożyć i wymyślić system masowej, przemysłowej likwidacji całego narodu co zrobiło państwo niemieckie w czasie okupacji Polski a być mniej lub bardziej aktywnym świadkiem tego na swoim okupowanym przez najeżdżcę terytorium,
gdzie okupant realizuje swoje plany i  narzucił przymus pracy a za najmniejszą pomoc dla żydów karał śmiercią,

Teraz prawdziwi, czyli ekonomiczni zwycięzcy wojny kłamią ile mogą aby zrzucić z siebie odium odpowiedzialności za holokaust.
Nie wolno im pomagać. Niebezpieczeństwo tej manipulacji widziała już w lipcu 1942 ,gdy przyglądała się likwidacji getta warszawskiego polska pisarka Zofia Kossak-Szczucka , która już wtedy napisała i wydrukowała 5000 egzemplarzy odezwy do Polaków, „Protest”, rozwieszonej na murach całej Warszawy , w której protestowała przeciwko masowej likwidacji przez Niemców żydów w Polsce.

Napisała on wówczas te prorocze zdania „W upartym milczeniu międzynarodowego żydostwa, w zabiegach propagandy niemieckiej usiłującej już teraz zrzucić odium za rzez żydów na Litwinów i … Polaków, wyczuwamy planowanie wrogiej dla nas akcji.”

Ta akcja trwa do dzisiaj. Hitlerowcy i ich potomkowie dalej szukają współwinnych.