Klaus Bachmann, Wróg Polski i Polaków

Klaus Bachmann wróg Polski i Polaków i jak możemy się przed nim bronić.

Klaus Bachmann, niemiecki publicysta, w swoim felietonie w „Berliner Zeitung” z 5 października 2025 roku („Tusk fährt fort, was Kaczyński tat”) przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Zamiast rzetelnej analizy serwuje tanią sensację, rzucając oszczerstwa na Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP). Przedstawiając legalne działania Glapińskiego jako „blokowanie” rządu Donalda Tuska, Bachmann nie tylko dyfamuje szanowanego urzędnika, jednego z tych ludzi , których Polacy obdarzają największym zaufaniem  ale wręcz podżega polski rząd do łamania prawa. To skandaliczne nadużycie wolności słowa, które wymaga reakcji!

Bachmann przedstawia  Glapińskiego jako „wrogo nastawionego  prezesa banku narodowego, który pracuje nad tym, by Tusk nie dostał pieniędzy, których potrzebuje, i przegrał wybory”. To bezczelne pomówienie! Glapiński, zgodnie z art. 227 Konstytucji RP, chroni niezależność NBP i stabilność złotego, zarządzając rezerwami wartymi 260 miliardów dolarów. Odmowa oddania tych środków na polityczne fanaberie rządu to nie „blokada”, lecz wypełnianie obowiązków, które chronią Polaków przed inflacją i gospodarczą katastrofą. Bachmann, stawiając pytanie: „Dlaczego Tusk nie postąpi wobec Glapińskiego tak samo, jak wobec Macieja Świrskiego?” ( Swirski sprawował urząd prezesa KRRiTod  10 paździerrnika 2023 z kadencją 6 lat i został większością głosów obozu rządowgo postawiony przezd trybunał stanu po czym został odwołany przez KRRiT.)  czyli wprost sugeruje nielegalne usunięcie prezesa NBP, jakby konstytucja była świstkiem papieru. To jawne podżeganie do zamachu na niezależność banku centralnego, i konstytucję, czyli przestępstwo kryminalne!

Dyfamacja Glapińskiego jest oczywista. Art. 212 Kodeksu karnego definiuje zniesławienie jako pomawianie, które poniża w oczach opinii publicznej. Bachmann, bez cienia dowodów, przypisuje Glapińskiemu polityczne spiski, szkalując jego reputację i podważając zaufanie do NBP. Jako niemiecki publicysta, który powinien ze szczególną ostrożnością po niemieckiej próbie zniszczenia narodu i państwa polskiego podchodzić do Polski  pozwala sobie na aroganckie pouczanie Polski, ignorując zasady praworządności, które rzekomo sam popiera. To hipokryzja w najczystszej formie – krytykuje Tuska za brak reform, a sam proponuje metody przeprowadzane siłą, rodem z autorytarnej putinowskiej Rosji! Gdyby żył w czasach hitlerowskich to w roku 1935 popierał by Hitlera niszczącego młodą demokrację Weimarską w Niemczech. My nie żyjemy jednak w czasach hitlerowskich a Polska od dawna nie jest Generalną Gubernią czyli gospodarstwem pomocniczym Trzeciej Rzeszy!Czy może pod rządami Tuska już  jest i tacy Bachmannowie mają card blanche i wolno im wszystko?

Najgorsze, że Bachmann zdaje się czerpać satysfakcję z rzucania oszczerstw. Jego sugestie, że Glapińskiego można „usunąć” jak Świrskiego, a rezerwy NBP przejąć na potrzeby budżetu, to nie tylko dyfamacja, ale i niebezpieczna gra, która podsyca polityczne napięcia i z pewnością – gdyby do ataku na prezesa NBP doszło- wywoła działania przeciwko rządowi Tuska zarówno przez Europejski Bank Centralny jak i administrację Uni Europejskiej i USA a to byłby ostateczny koniec władzy Tuska w Polsce i spalenie wszelkich możliwości ucieczki po ochronę immunitetu w Uni Europejskiej czego boi się on jak ognia. Dlatego raczej nie skorzysta on z rad Bachmanna. Glapiński zasługuje na szacunek za obronę polskiej gospodarki  i stabilności złotego przed zakusami polityków, a nie na bezkarne  ataki zagranicznych „ekspertów”, którzy widzą w Polsce jedynie poletko do swoich ideologicznych eksperymentów.

Tekst Bachmanna, choć opublikowany w niemieckiej gazecie, może mieć poważne konsekwencje prawne zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, gdzie obowiązują różne systemy ochrony reputacji i wolności prasy.

W Polsce artykuł mógłby być podstawą do oskarżenia o zniesławienie na podstawie art. 212 Kodeksu karnego. Kara to grzywna, ograniczenie wolności lub nawet rok pozbawienia wolności, jeśli sąd uzna, że imputowane motywy (np. „praca nad przegraną Tuska”) są fałszywe i poniżające. Dodatkowo, Glapiński mógłby dochodzić ochrony dóbr osobistych (art. 23–24 Kodeksu cywilnego), żądając przeprosin, zadośćuczynienia finansowego lub odszkodowania za szkodę wizerunkową. Sugestie Bachmanna dotyczące „usunięcia” Glapińskiego mogą być również interpretowane jako podżeganie do czynu zabronionego (art. 255 KK), co zagrożone jest karą do 2 lat więzienia. Ponieważ artykuł dotyczy polskiej polityki i jest dostępny online, polski sąd mógłby uznać jurysdykcję, zwłaszcza jeśli wywołał szkodę w Polsce. Praktyka pokazuje, że politycy i urzędnicy publiczni, jak Glapiński, często wygrywają takie sprawy, szczególnie w sporach z mediami.

W Niemczech ochrona prasy jest silniejsza dzięki art. 5 Grundgesetz, który gwarantuje wolność opinii i prasy. Jednak tekst mógłby być kwestionowany jako Beleidigung (obraza, § 185 StGB) lub Verleumdung (zniesławienie, § 187 StGB), z karą do 2 lat więzienia lub grzywną, jeśli imputuje fałszywe fakty. Niemieckie sądy (np. Bundesgerichtshof) często chronią felietony jako satyrę lub opinię, ale jeśli Glapiński pozwie w Niemczech (jako obcokrajowiec), sąd mógłby zbadać, czy tekst przekracza granice, zwłaszcza sugerując nielegalne działania. Europejski Trybunał Praw Człowieka (art. 10 EKPCz) podkreśla równowagę między wolnością słowa a ochroną reputacji – w podobnych sprawach (np. Lingens v. Austria) krytyka urzędników jest szeroko dozwolona, ale nie fałszywe oskarżenia. Konsekwencje w Niemczech to prawdopodobnie grzywna lub nakaz przeprosin, ale Bachmann, jako dziennikarz, ma silną obronę w ramach wolności prasy.

Kto ma prawo złożyć zawiadomienie o naruszeniu prawa przez Bachmanna?

W Polsce zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (np. zniesławienia lub podżegania) może złożyć każda osoba lub podmiot, który uzna, że tekst Bachmanna narusza prawo. Kluczowe osoby i instytucje uprawnione to:

  1. Adam Glapiński: Jako osoba bezpośrednio pomówiona, Glapiński ma prawo złożyć prywatny akt oskarżenia w sprawie zniesławienia (art. 212 KK) lub pozew cywilny o ochronę dóbr osobistych (art. 24 KC). Może też złożyć zawiadomienie o podejrzeniu podżegania do czynu zabronionego (art. 255 KK), jeśli uzna, że sugestie „usunięcia” go są wezwaniem do nielegalnych działań.
  2. Narodowy Bank Polski: Jako instytucja, której reputacja została podważona, NBP może złożyć zawiadomienie w imieniu własnym, zwłaszcza jeśli tekst zaszkodził zaufaniu publicznemu do banku centralnego. NBP może działać na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych instytucji (art. 43 KC).
  3. Prokuratura lub osoby trzecie: W przypadku podżegania (art. 255 KK), które jest przestępstwem ściganym z urzędu, każdy obywatel lub instytucja (np. organizacje patriotyczne, politycy) może złożyć zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu naruszenia prawa przez Klausa Bacchmanna. Prokuratura mogłaby wszcząć postępowanie, jeśli uzna, że tekst Bachmanna stanowi zagrożenie dla porządku publicznego.
  4. Rząd lub politycy: Choć mniej prawdopodobne, przedstawiciele rządu (np. minister sprawiedliwości) mogą złożyć zawiadomienie, argumentując, że tekst podważa stabilność instytucji państwa ale również Prezydent RP
    najwyższy strażnik konstytucji.

W Niemczech zawiadomienie o Beleidigung lub Verleumdung może złożyć Glapiński jako osoba pokrzywdzona, ale musiałby wykazać szkodę na terenie Niemiec. NBP jako instytucja również ma prawo do pozwu cywilnego (np. o Unterlassung – zaprzestanie publikacji). Każdy obywatel Niemiec (np. polska diaspora) może teoretycznie złożyć doniesienie, ale w praktyce wymaga to interesu prawnego.

W obu krajach tekst Bachmanna balansuje na krawędzi legalności, ale w Polsce ryzyko procesowe jest wyższe ze względu na ostrzejsze prawo karne w sprawach medialnych. Postępowanie Glapińskiego lub NBP mogłoby wywołać burzę medialną, dodatkowo eskalując napięcia polsko-niemieckie.

Czas, by Bachmann przeprosił za swoje słowa. Jeśli chce pouczać o praworządności, niech zacznie od siebie i przestanie szkalować tych, którzy stoją na straży polskiej konstytucji. Glapiński nie jest problemem – problemem jest arogancja takich felietonistów jak Bachmann.
Ny szczęście przed takimi atakami możemy się obronić.

Autor: Waldemar J. Ziemnicki, rocznik 1952.  Poeta i Publicysta przez wiele lat pracujący w redakcji polskiej DLF i DW. Mieszka i pracuje w Berlinie.