Samozwańcy

Samozwańczy przedstawiciele Europy

Niemcy Francja i Anglia tak zwana „ koalicja chętnych” to samozwańczy reprezentanci interesów Ukrainy w Europie. Państwa te nie reprezentują grupy państw Trójmorza czyli krajów które przystąpiły do Unii po upadku Związku Sowieckiego a wcześniej były ofiarą współpracy Hitlera ze Stalinem w ramach współpracy nazwanej paktem Ribbentrop- Molotow. Kraje te to trzy państwa baltyckie Litwa Łotwa i Estonia, Polska, Rumunia i Finlandia a do tego inne kraje które po drugiej wojnie światowej znalazły się pod kontrolą Związku Sowieckiego, Czechy, Słowacja i Węgry oraz Bułgaria. Tych państw nie reprezentują samozwańczy przedstawiciele Unii, Francja i Niemcy, państwa „starej“ Unii. Trójmorze dzisiaj jest demograficznie i gospodarczo silniejsze od Niemiec i Francji razem wziętych i nikt nie ma prawa rozstrzygać o jego losach ponad jego głowami.

Można wręcz mieć wrażenie że Francja wraz z Niemcami chcą jakiegoś powtórnego paktu Ribbentrop- Molotow z Rosją czy jakiejś nowej Jałty  w celu wspólnego zarządzania państwami pokomunistycznymi które wcześniej były częścią układu warszawskiego a jeszcze wcześniej ofiarami zrealizowanego ich kosztem podziału Europy środkowo wschodniej na strefy wpływów rosyjską i niemiecką. Na to nie ma naszej zgody. Jeśli mamy rozmawiać o przyszłości regionu po zakończeniu Rosyjskiej napaści na Ukrainę to tylko z Polską przy stole obrad która będzie i jest głosem grupy państw Trójmorza. Taka Unia która ignoruje głos państw Trójmorza nie ma prawa do życia i nie ma przyszłości. Już teraz powinniśmy zabrać głos wobec amerykańskiej strategii na przyszłość, „National Security Strategy”, ( NSS). W punkcie który dotyczy nas USA ma rację w krytyce obecnej unii która najwyraźniej nie zauważyła jak ważni są jej członkowie którzy weszli do unii uwalniając się spod sowieckiej kurateli.

Szczególnie rzuca się w oczy w postępowaniu Niemiec, Francji i Wielkiej Brytani marginalizowanie Polski bez której wysiłku i setek dostarczonych czołgów i haubic dalekiego zasięgu Ukraina nie przetrwałaby pierwszego ataku Federacji Rosyjskiej w 2022 roku.

Teraz wykorzystując wewnętrzne spory w Polsce między rządem a prezydentem, państwa Europy zachodniej, niegdyś wielkie imperia, umniejszają znaczenie Państw Trójmorza z Polską na czele. Polska nie może się na to zgodzić. Szczególnie ważna jest tutaj postawa prezydenta Polski pana Karola Nawrockiego. Wprawdzie art. 146 Konstytucji Polski mówi, że „ Rada ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczpospolitej Polskiej.” Ale nic nie mówi co robić jeśli z jakichś powodów, np. dlatego, że jej premier utracił zaufanie szefów innych państw, rada ministrów utraciła zdolności skutecznego działania na forum międzynarodowym. Natomiast artykuł 10 polskiej konstytucji w punkcie drugim jasno stwierdza, że władzę wykonawczą sprawują w Polsce „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów”. Czy nie jest to jasne umocowanie prezydenta do działania w sytuacji jawnego braku sprawczości rządu, w sytuacji awaryjnej wymagającej natychmiastowych działań dla dobra kraju? Czy prezydent Polski nie powinien wesprzeć rządu w interesie Polski w rozmowach dotyczących zakończenia wojny na Ukrainie? Moim zdaniem nie ma on innego wyjścia i nie będzie to naruszaniem kompetencji rządu.

Tymbardziej , że nasz najważniejszy sojusznik USA oświadczył że zamierza wspierać opozycję demokratyczno-patriotyczną w naszym regionie i bronić wolności słowa oraz wolności politycznych zagrożonych przez instrumentalizowanie służb oraz sądów przez władzę wykonawczą. Weźmy więc USA za słowo. Nie chcemy przecież powtórki z Jałty i kolejnego pół wieku egzystowania pod kuratelą niemiecko-postsowiecką.