W piątek 30-ego października 2020 niemiecki Bundestag uchwalił, że w centrum Berlina powstanie reprezentacyjny pomnik polskich ofiar wojny i okupacji 1939-1945. Uchwała została podjęta bez głosów sprzeciwu.
Frakcja AFD wstrzymała się od głosu.
Decyzja o budowie pomnika przypominającego o polskich ofiarach niemieckiej okupacji to wprawdzie tylko gest. Ale takie gesty się liczą. Niemcy po raz pierwszy zauważyli publicznie,że martyrologia Polaków znajduje się poza niemiecką pamięcią historyczną, która jest zdominowana przez pamięć o holocauście, to znaczy, że Niemcy jako grupa po prostu nie chcą pamiętać o tym co pokolenie ich rodziców i dziadków zrobiło Polakom w latach 1939-1945.
Niemieccy politycy na forum Bundestagu podkreślili, chyba pierwszy raz w historii RFN absolutną wyjątkowość (Singularität) zbrodni na Polsce i Polakach. Do tej pory tylko holocaust traktowany był w ten sposób.
Dopóki jednak nie uregulowana zostanie kwestia niemieckich odszkodowań za zbrodnie na Polakach i odszkodowań za straty materialne Polski i utracone zyski II Wojna światowa nie jest zakończona i faktu tego nie zmieni żadna decyzja postawienia w Berlinie Pomnika dla polskich ofiar niemieckiego terroru.
Obecnie polscy poszkodowani i ich spadkobiercy nie mogą domagać się przed sądami polskimi odszkodowania od Niemiec. Państwo niemieckie ukrywa się w Polsce za immunitetem sądowym, który zakazuje polskim sądom otwierać sprawy cywilne polskich obywateli przeciwko obcym państwom, które naruszyły na terenie Polski ich interesy i nakazuje je przerywać, gdyby zostały otworzone.
Przed trzema laty jednak w październiku 2017-ego roku grupa posłów Prawa i Sprawiedlwości wystąpiła do polskiego Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o anulowanie jako niezgodnego z konstytucją RP przepisu Kodeksu Postępowania cywilnego, (1113 KPC), który uniemożliwia skargi cywilne przeciwko państwom. Wniosek ten poparł sejm oraz prokurator generalny. Lada moment Trybunał konstytucyjny podejmie w tej sprawie decyzję, przychylając się zapewne do wniosku umożliwiającego Polakom dochodzenie odszkodowań od państwa niemieckiego przed polskimi sądami.
W 75 lat od zakończenia Drugiej Wojny światowej zdecydował się na to wreszcie rząd narodowo-konserwatywny!
Gdy uwzględnić o co toczy się gra łatwo zrozumieć, że proniemieckie siły w Polsce robią wszystko aby obalić władzę PiS i zniesławiać Trybunał Konstytucyjny, przy czym każdy pretekst jest dobry i każda suma wydana na przyczynienie się do odsunięcia od władzy obozu narodowo-konserwatywnego jest mała, w porównaniu z bilionami, których zaczną domagać się od rządu niemieckiego na drodze cywilnej spadkobiercy polskich ofiar niemieckiego terroru.
Najnowszym pretekstem do atakowania Trybunału Konstytucyjnego była decyzja w sprawie aborcji uniemożliwiająca usunięcie ciąży dziecka z wadami, która dotyczy może 1000 ciąż rocznie, których nie będzie można przerwać.
Lewacka opozycja wyprowadziła na ulice Polski tłumy jak gdyby się z tą decyzją miał zawalić świat.
Polscy lewacy dyfamowali wręcz panią prezes Trybunału Konstytucyjnego aby wywrzeć na nią presję nawet w Berlinie, gdzie często przebywa wrzucając oczerniające ją ulotki do skrzynek pocztowych jej sąsiadów.
Co dopiero będzie się działo gdy TK uzna, że artykuł 1113 KPC , z którego korzysta rząd niemiecki aby uniknąć procesów o odszkodowanie za zbrodnie niemieckie w okresie drugiej wojny światowej jest niezgodny z polską konstytucją…
Jak do tej pory ani Prawo i Sprawiedliwość atakowane za rzekome łamanie praworządności ani Trybunał Konstytucyjny nie ugięły się pod tymi bardziej lub mniej legalnymi naciskami „ulicy i zagranicy“.
Miejmy nadzieję , że i w tej doniosłej historycznie sprawie polskie siły narodowo-konserwatywne wykażą się odwagą.
Tym bardziej że gdyby nawet do władzy doszła w Polsce opozycja trudno sobie wyobrazić aby była ona w stanie zaatakować lub unieważnić przepisy umożliwające występowanie spadkobiercom ofiar o odszkodowania za życia ojców i dziadków od Niemiec przed polskimi sądami. Już teraz walka o odszkodowania od Niemiec stała się polską racją stanu.
