Polacy nie są jedynym narodem dla którego ważne jest uregulowanie strat i szkód sprzed kilkudziesięciu lat jako warunek pojednania z winowajcami.
Oto we wrześniu w dzielnicy Moabit w Berlinie emigranci koreańscy postawili pomnik kobietom, które podczas Drugiej Wojny światowej zmuszane były do prostytucji przez Japonię dla poprawienia morale armii japońskiej.
Były to przede wszystkim młode Koreanki , ale nie tylko. Szacuje się , że 200.000 kobiet dotknął ten los i wylądowały w japońskich burdelach. Zgoda burmistrza Moabitu na postawienie pomnika, który zresztą został sfinansowany ze środków prywatnych emigracji koreańskiej wywołała wściekłość władz japońskich , które zaprotestowały u władz Niemiec i Berlina twierdząc, że nie ma żadnego powodu aby pomnik koreańskich ofiar japońskiego terroru sprzed osiemdziesięciu lat, który dokonał się daleko w Azji miał stać w Berlinie. Tymczasem koreańscy emigranci zwracają uwagę na uniwersalną wymowę pomnika, który broni praw kobiet przed przemocą i przypominają , że ofiary niesprawiedliwości mają prawo w każdym miejscu na świecie domagać się zrozumienia i współczuciaoraz wyciągnąć rękę do zgody do winowajców. Pomnik został sfinansowany ze środków prywatnych emigrantów i nie kosztował więcej niż 20.000 Euro.
Jest to mały pomnik. Nazywany jest Statuą Pokoju.
To siedząca na krześle kobieta obok pustego krzesła.

Z początku burmistrz Moabitu, Stephan von Dassel (Zieloni) ugiął się i wycofał zgodę na pomnik wzywając Związek Koreańczyków do usunięcia pomnika do 14 października 2020. Wywołało to ogromne oburzenie niemieckiej opinii publicznej oraz frakcji Zielonych w Berlińskim Parlamencie.
Decyzję burmistrza zaskarżył w trybie nagłym Związek Koreańczyków. Wykonanie decyzji zawieszono.
Obecnie pomnik stoi do chwili wydania w tej sprawie zaskarżalnego wyroku przez sąd administracyjny dla Moabitu. Gdyby wyrok był dla Koreańczyków niekorzystny to będą się oni od niego odwoływać co daje gwarancję , że przynajmniej przez kilka lat pomnik będzie stać i przypominać o niesprawiedliwości, której kiedyś dopuściła się Japonia na bezbronnych kobietach.
Jak widać walka o prawdę jest trudna, gdy przeciwnikiem jest państwo tak silne jak Japonia.
Japonia już teraz jednak przegrała walkę o sympatię berlińskiej opinii publicznej. Pomnik wywołuje duże zainteresowanie niemieckiego otoczenia.
A może jest to wzór do naśladowania dla mniejszości polskiej , jeśli chce ona zainteresować losem Polaków w okresie drugiej wojny światowej nowe generacje Niemców, które nic nie wiedzą o zbrodniach dokonanych w Polsce w latach 1939-1945 przez swoich przodków?
Może obok centralnego pomnika polskich Ofiar w Berlinie, który zostanie zbudowany z funduszy RFN powinno powstać w różnych miastach i miasteczkach Niemiec wzorem pomnika koreańskiej kobiety wiele małych pomników konkretnych polskich ludzi, nauczycieli, piekarzy, mechaników, lekarzy,sklepowych, którzy zostali wyrwani z normalnej codzienności, wywiezieni do obozów lub na roboty do Niemiec i stracili życie lub zdrowie tylko dlatego, że byli Polkami i Polakami zbudowanych ze środków lokalnej mniejszości polskiej? Chodzi nam przecież o to aby Niemcy zobaczyli co zrobili Polakom w latach 1939-1945 i aby nic podobnego nigdy się nie powtórzyło. Chodzi nam o rzeczywiste pojednanie a nie o pojednanie od święta.
Jeśli chcemy przemówić do masowej wyobraźni młodych Niemców to może należy pójść tą drogą i pokazać normalnemu dzsiejszemu człowiekowi w Niemczech los innego konkretnego człowieka w Polsce, w czasach gdy Polską rządzili Niemcy? Człowieka porwanego z ulicy, wyrwanego z jego życia tylko za to że był Polakiem, wrzuconego do obozu koncentracyjnego i tam okrutnie zamordowanego ?
Może centralny pomnik polskich ofiar Drugiej Wojny światowej i okupacji niemieckiej w Berlinie to tylko pierwszy krok na drodze do zmiany widzenia Polski i Polaków przez młodych i starszych Niemców? Może dalsze kroki powinna wykonać polska mniejszość w Niemczech stawiając konkretnym Polakom, którzy stracili życie w czasach okupacji w różnych niemieckich miastach małe pomniki, dając ofiarom twarz i imię wyrywając je z anonimowości nieistnienia , w którą na wieczność chciał je wrzucić niemiecki hitleryzm.
