Dyl Sowizdrzał podczas wojny trzydziestoletniej, czyli kiedy zaczyna się nasza współczesność

Zdecydowaliśmy się co jakiś czas publikować recenzje dobrych książek, które warto przeczytać. Mamy pandemię i dużo czasu. Może warto go przeznaczyć na lektury?

Bohaterem powieści „Tyll” Daniela Kehlmanna jest  Dyl Sowizdrzał, bohater niemieckich powieści łotrzykowskich, który  żył podobno w 14-tym wieku a wkroczył na scenę literacką w Północnych Niemczech w początkach wieku 16-ego.
Daniel Kehlmann  umieścił swojego Dyla Sowizdrzała   tym razem w okresie wojny trzydziestoletniej, a więc w latach 1618-1648.
Jest to wojna, a dokładniej szereg wojen toczących się przede wszystkim na terenie  Niemiec. Wojny te  oraz klęski głodu i dżumy z nimi związane niektóre tereny w Niemczech prawie całkowicie wyludniły. Wojna ta zakończyła się po  30 latach pokojowym traktatem regulującym na półtora wieku  współżycie protestantów i katolików w  ówczesnej rzeszy niemieckiej. W konsekwencji tego pokoju Szwajcaria i Holandia opuściły rzeszę niemiecką. Wojna trzydziestoletnia  była tak straszliwa,  że na trwałe zapisała się w niemieckiej pamięci zbiorowej, gdzie jest obecna do dzisiaj, obok okrucieństw dwóch wojen światowych.


Dyla poznajemy, gdy na początku wojny  przyjeżdża do małego, zaspanego miasteczka,czy większej wsi. Wszyscy go znają ze słyszenia. Towarzyszy mu aura kogoś wyjątkowego.

Jest on artystą objazdowym.  Jego wóz zmienia się w miasteczku w scenę , na której pokazuje on  sztuki. Oprócz tego potrafi on  żonglować i  tańczyć na linie, wysoko nad głowami mieszkańców. Wprowadza widzów w zachwyt i podziw.  Nagle mieszkańcy  misteczka, w którym  nic się nie dzieje odczuwają dzięki jego obecności powiew wielkiego świata i na chwilę widzą co tracą mieszkając na swojej prowincji.

Dyl doprowadza do tego, że jak  za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle  ludzi dopadają emocje. Namówił publiczność do tego że każdy z widzów rzucił na oślep przez ramię jednego buta a potem  ludzie zaczęli  zaciekle walczyć z sobą o swoje buty. Nie obyło się bez  guzów i ran.

Mieszkańcy mówiliby pewnie o tym wydarzeniu przez lata. Ale krótko po przyjeździe Dyla zawitała do miasteczka prawdziwa wojna. Spaliła je  a mieszkańców zdziesiątkowała. Któż by pamiętał o Dylu.

Książka składa się z ośmiu epizodów- dwóch dłuższych i sześciu krótszych- opowiadających  wydarzenia trzydziestu lat w Niemczech.

W drugim rozdziale książki  autor pokazuje młodość Dyla, który jest synem młynarza. Jego ojciec,  wędrujący po świecie młynarczyk ożenił się z córką lokalnego młynarza i osiadł we wsi.

W systemie społecznym Niemiec  17-ego wieku młynarczyk  stoi poniżej czeladników chłopów i rzemieślników. Należy do ludzi wędrownych, bez stałego miejsca zamieszkania, których nie chroni prawo.
Dużą urodą tej książki jest jej język. Uwagi, które robi narrator opisując  działania bohaterów robi mądry obserwator obłędu naszej współczesności.

Ojciec Dyla, Klaus to marzyciel zastanawiający się nad światem. Ma nawet kilka książek. Rzadkość w tamtych czasach. Niektórych nie potrafi przeczytać bo są po łacinie. Obserwuje on rośliny, ludzi, gwiazdy, księżyc, zastanawia się nad tajemnicą wszechświata. Klausa nic nie wiąże z jego otoczeniem.
W świecie w którym żyją bohaterowie książki ludzie wierzą w to , że złym spojrzeniem można wywołać chorobę lub  nieurodzaj. Wierzy się tam w moc zaklęć, które mogą uzdrowić lub zabić, w czary, cuda i dziwy, gdzieś mieszkają jeszcze smoki. Na straży dobrych obyczajów stoi kościół katolicki, który ściga czarownice i czarowników. Jednym słowem świat podobny do dzisiejszego w którym dla jednych rządzą bajki władzy i telewizji  rządowej lub opozycyjnej  a dla innych bajki internetu , facebooka i Youtube.
Któregoś dnia inkwizycja wpada na trop ojca Dyla. Chyba nawet Dyl naprowadza ją na jego trop bo  jakiemuś obcemu opowiada o  tym co robi i jak żyje ojciec. Ten obcy okazuje się być inkwizytorem.
Kończy się to  śmiercią młynarza oskarżonego , że szkodzi swoimi czarami światu  po procesie, w którym każdy przyznałby się do wszystkiego. Młyn oddany zostaje innemu dzierżawcy.
Tak kończy się młodość Dyla w młynie. Ucieka on ze swoją rówieśnicą w świat dołączając się do wędrownego sztukmistrza.

Widzimy Dyla jeszcze w innych rozdziałach, w których nie zawsze odgrywa główną rolę.
Książka pokazuje nam losy ludzi o pękniętych biografiach  bez stałego miejsca w świecie.Niezależnie od tego czy są biedni czy bogaci i jaką mają pozycję.
Czy to jest w naszym świecie czystek etnicznych i uciekinierów szukających dla siebie miejsca w nowym kraju osiedlenia coś dziwnego ?

Oprócz Dyla ciągle spotykamy na przestrzeni lat kilka innych postaci:- Martina von Wolkensteina, sekretarza cesarza, którego cesarz wysyła w świat aby ściągnął na jego dwór sławnego błazna, Dyla Sowizdrzała, Doktora teologii Kirchera, inkwizytora z zawodu, Kurfursta Palatynatu Friedericha, który na chwilę  został protestanckim  królem Czech co wywołało wybuch wojny  trzydziestoletniej i jego żonę , Elżbietę,córkę króla Jakuba Stuarta i wnuczkę Elżbiety.

Koronacja kurfursta Palatynatu , który miał wówczas 23 lata,protestanta, który odebrał tron Czech katolickiemu cesarzowi Austrii, wywołała wściekłość Ferdynanda.  Do Friedricha przylgnął  epitet”Król jednej zimy” gdyż  cesarz ze swoją armią pod dowództwem Władcy Bawarii Maxymiliana Pierwszego nie pozwolił sobie grać na nosie i zmusił Friedricha po epizodzie na tronie Czech  do ucieczki.

Kehlmann  pokazuje nam  sceny  nie kończącej się wojny, smród i brud w obozach koczujących wojsk, straszliwość bitew, okrucieństwo najemników, nędzę pustoszonych wiosek i miasteczek.

Dyl wychodzi z wszelkich opresji bez szkody, jakby  chroniło go jakieś zaklęcie lub… umowa z diabłem, która gwarantuje mu nieśmiertelność.
Autor nie wyjaśnia tego tematu dokładniej nazwając Dyla „Władcą powietrza” , co jest też jednym z imion szatana, gdyż umie on  tańczyć na linie na ogromnych wysokościach tak jakby  nie miał ciała i był tylko złudzeniem.

W ostatnim rozdziale powieści zdetronizowana, starzejąca się  królowa Czech, córka króla Anglii,przyjeżdża na kilka dni  do Munster, gdzie  wysłannicy wszystkich potęg biorących udział w wojnie  negocjują pokój.

Rozmawia ona  z ambasadorami Austrii i Szwecji na temat  prawa jej syna do tronu księstwa Palatynatu. I o dziwo , pomimo , że nie ma niczego poza eleganckim futrem i tytułem po mężu świat to respektuje.

Siła słów i marzeń. O tym jest ta książka.  Nawet gdy wszyscy się z naszych marzeń śmieją, w świecie, który  już przed czterystu laty wypadł z wiązań, trzeba próbować je wprowadzać w życie, gdyż  nigdy nie wiadomo czy nie zdarzy się cud.

Waldemar J. Ziemnicki

Tyll, Daniel Kehlmann, Rowohlt Taschenbuch Verlag, Hamburg bei Reinbek 2019 .
Nie wiemy, czy książka ma swoje polskie tłumaczenie. Jeśli nie, to warto ją udostępnić polskiemu czytelnikowi.